Co się dzieje z Grzegorzem Krychowiakiem?

Co się dzieje z Grzegorzem Krychowiakiem? To pytanie, a za razem tytuł tego tekstu znakomicie oddaje sytuację, w której znajduje się 27-latek.

Na to pytanie prawdopodobnie odpowiedź znają tylko dwie osoby: sam zainteresowany i jego brat-agent.

Do mediów co jakiś czas wyciekają informacje, raz że Grzegorz jest już dogadany z jakimś klubem, a później, że negocjacje zakończyły się fiaskiem, bo dany klub nie jest w stanie spełnić wymagań finansowych Polaka. Smutne jest to, że Krycha na pierwszym miejscu stawia pieniądze – z tym się zgodzę. Natomiast najsmutniejsze jest to, iż Krychowiak (i jego brat) nie zdaje sobie chyba sprawy z tego, że im dłużej będzie zalegał w PSG tym będą interesowały się nim coraz to słabsze kluby, a co za tym idzie – coraz biedniejsze.

No chyba, że Grzesiek ma taki plan: zostaję w Paryżu do 2021 roku – nachapię się i kończę karierę w wieku 31 lat. Bo po pięciu latach spędzonych na trybunach, wątpię w to czy choćby beniaminek Ekstraklasy chciałby zakontraktować Krychę… Jednak, z przykrością muszę przyznać, iż wątpliwy jest także ten scenariusz, bowiem prędzej szejkowie zarządzający najlepszym francuskim klubem rozwiążą z nim kontrakt. Chociaż… Przyjmijmy, że Krzycha chce zostać w stolicy Francji, bo dostaje kasę taką jakiej nie dostanie nigdzie indziej, a w kontrakcie zapisane ma, że Paryżanie rozwiązując kontrakt z nim zapłacą mu – powiedzmy – 30 milionów euro… Kurde, nie głupie!

Jednak karierę piłkarską – tak czy siak – miałby polski pomocnik spieprzoną…

Teraz przyjmijmy, że Grzechu faktycznie ma – jakieś tam ambicje – i niebawem zmieni klub. Co (na całe szczęście!) mimo wszystko jest opcją zdecydowanie bardziej prawdopodobną, niż to że Krycha będzie chciał zostać w stołecznym, francuskim klubie. Przynajmniej, mi się tak wydaję.

Chociaż trzeba mieć na uwadze, choćby słowa Tomasza Ćwiąkały, które tenże dziennikarz wypowiedział na jednej ze swoich Instagramowych relacji na żywo: Teraz Krychowiak ma trochę inne podejście do życia niż za czasów jego gry w Sevilli. Przyznacie – wymowne… Jednak, temat pozostania polskiego piłkarza w swoim obecnym klubie już zostawiamy, całkowicie.

W jakim klubie – w takim razie – widziałbym Grzegorza? Przede wszystkim w takim, który nie preferuje gry ofensywnej, a raczej z kontry. Bowiem z przykrością muszę przyznać, że patrząc na poczynania polskiego defensywnego pomocnika, zdaję mi się, że ten chłopak ma wszystko by być świetnym piłkarzem – prócz tego, że… nie umie grać w piłkę! To jest kolejna smutna rzecz jaką dziś napisałem, ale niestety prawdziwa. Bowiem, ten chłopak jest wyskoki, silny, wybiegany, szybki, ale z umiejętności piłkarskich, do jego plusów zaliczyć możemy tylko (aż) odbiór, który –  to trzeba  Grzesiowi oddać – ma dopracowany do perfekcji.

O jego minusach nie będę się rozpisywał, wystarczy, że powiem: wszystko inne. Mimo to jednak, jego kapitalne, a wręcz wybitne, praktycznie nie spotykane warunki fizyczne, pozwoliły mu zajść na miejsce, w którym jest, bo życiowy sukces osiągnął – bez dwóch zdań! Przecież to ja (a nie on) teraz siedzę na tyłku krytykując go, a po nim to – mam nadzieję – kompletnie spływa.

Choć – nie ukrywam – mam nadzieję, że Krycha weźmie sobie moją krytykę do serca i wyciągnie, z niej coś pozytywnego.

*

Na koniec chciałbym zwrócić się do samego Grześka. Bez względu kiedy będziesz ten tekst czytał – a czytał będziesz na pewno. Czy po powrocie z galerii handlowej, czy może po ciężkim treningu. Powiem Ci: Uciekaj z Paryża! Tam Cię już nie chcą, jesteś/byłeś, a mam nadzieję, że dalej będziesz jedną z najważniejszych części najlepszej od lat reprezentacji Polski, nie spieprz tego! Pieniądze to nie wszystko, wybierz kierunek dojrzale, tak byś miał pewność gry.

Mam nadzieję, że za tydzień napiszę o Tobie kolejny tekst – już w kompletnie innym nastroju, bo po transferze.

Comments

comments