Czy powołanie Peszki to faktycznie taki głupi pomysł?

Nie chciało mi się ostatnio pisać. Co zresztą, do tej pory się nie zmieniło, jednak sprawa powołania Sławomira Peszki na zgrupowanie kadry Polski w Juracie oraz prawdopodobnie do Arłamowa, finalnie zapewne również na mundial do Rosji, mnie zażenowała. A raczej nie sam wybór Adama Nawałki, lecz opinie ‚ekspertów’ i kibiców na ten temat. Niestety, po raz kolejny dochodzę do wniosku, że polska piłka i otoczka wokół niej stoi, pod wieloma względami, na poziomie żenującym…

„Sławek jest kumplem Lewego, dlatego Adam Nawałka, raz po raz, wysyła mu zaproszenia na zgrupowania reprezentacji” – jest to najgłupsza śpiewka jaką można usłyszeć w tej sprawie, jednak to wcale nie jest najstraszniejsze… Gorsze jest bowiem to, iż owa opinia jest praktycznie jedyną, jaką można zaobserwować, a to już jest straszne i chore…

Ludzie, czy Wy siebie słyszycie? Naprawdę żyjemy w kraju, gdzie w ogóle dopuszczamy do siebie myśl iż poważny selekcjoner reprezentacji Polski, zatrudniany przez poważnych ludzi z PZPN’u, którzy płacą mu poważne kwoty za osiągi sportowe, mógłby powołać danego grajka na najważniejszą imprezę polskiej piłki od dekady, tylko dlatego, że ów jegomość jest kolegą innego kadrowicza? Przecież to nawet brzmi śmiesznie…

Wszyscy wiemy, że Adam Nawałka to inteligentny gość, który z pewnością – jeśli Peszkin byłby dla niego gościem tylko od atmosfery – zatrudniłby go w innej roli, a w jego miejsce powołał bardziej wartościowego sportowo zawodnika. I jeśli chodzi o ‚głosy ludu’, to tu jest kropka…

*

Natomiast w tej części akapitu spróbuję Wam udowodnić coś – dla dużej większości –  myślę, że niemożliwego, a mianowicie spróbuję dowieść… A co tam! Jestem przekonany, że dowiodę iż powołanie Peszkina wcale nie jest głupią opcją…

Zacznę od smutnej rzeczy, ale niestety, fakty są takie, że przeciętny polski kibic nie jest choćby w przyzwoitym stopniu wyedukowany w aspekcie piłki nożnej. „Co ten gość pieprzy? Przecież, ja, mój brat, moja mama i mój dziadzio od 15 lat nie opuściliśmy żadnego meczu naszej reprezentacji!” – myślicie sobie teraz, ale z przykrością powiem, że mimo to zdania nie zmienię…

Skąd się to bierze? O dziwo, w moim mniemaniu, przede wszystkim ze słabego szkolenia młodych adeptów w ‚mniejszych’ zespołach, z mniejszych miast. Kto z nas grał w lokalnym klubie w dzieciństwie, lub chodził do niego na treningi? Niemal każdy. Jednak w takich ekipach myśl szkoleniowa niestety jest zazwyczaj bardzo płytka, a brzmi: „Laga na Matiego”… Taki gość, wychowany na ‚polskiej myśli szkoleniowej’ później tego samego oczekuje od profesjonalnych zawodników. Co jest zresztą logiczne, ale również – bardzo przykre…

Zobrazuję Wam teraz ten brak wyedukowania polskiego kibica, w bardzo prosty sposób… Przed oczami ciągle mam bowiem sytuację z ostatniego El Clasico, kiedy to Barca próbowała dłużej utrzymać się przy piłce i wymieniała podania na mniej więcej pięćdziesiątym metrze od swojej bramki. Podczas gdy Messi podawał po koronce do Rakiticia, a ten przez Busquetsa grał do Iniesty na trybunach słyszeliśmy gromkie: Ole!. Kiedy tak sobie piłkarze Fc Barcelony wymieniali podania, a ich przeciwnicy z Madrytu inteligentnie przesuwając ‚za piłką’ wyczekali odpowiedni moment na wybranie futbolówki i doskoczyli do defensywnego pomocnika Dumy Katalonii, któremu piłka odskoczyła na parę metrów zakładając wysoki pressing. Wtedy jednak udało się Bussiemu opanować gałę i uspokajając sytuację reprezentant Hiszpanii odegrał ją do bramkarza, całe Camp Nou skwitowało to podanie brawami…

Wiecie natomiast co byłoby gdyby jakakolwiek polska drużyna rozgrywała piłkę, przez minutę – nie przesuwając się do przodu, tylko czekając by w odpowiednim momencie zaskoczyć rywala? Z trybun usłyszelibyśmy: Grać, grać kur*a mać!, a nie daj Boże, taki Trałka, Llonch czy inny Philipps odegrałby do bramkarza… Oj, wtedy to zwyzywano by delikwenta od stóp do samej głowy…

Powiecie zaraz „Okej – super historia, ale jak to się ma do powołania Peszki?”. Śpieszę z wyjaśnieniami. Bowiem dla Adama Nawałki Peszkin jest człowiekiem od zadań specjalnych, takich których przeciętny polski kibic nie docenia…

Od piłkarza Lechii nikt ze sztabu polskiej drużyny narodowej nie wymaga bowiem tego, by kiedy zamelduje się na placu poszedł po skrzydle i sprawił zagrożenie pod bramką rywala, mimo tego, że jest on zawodnikiem na wskroś ofensywnym…

Peszko jest – mimo powszechnym opiniom – piłkarzem inteligentnym* oraz nieprawdopodobnie odpowiedzialnym taktycznie. Pamiętacie na pewno mecz z Niemcami na Euro 2016 i napakowanego energią Andre Shurrle, wprowadzonego przez selekcjonera naszych rywali w drugiej połowie, z minuty na minutę sprawiającego Jędrzejczykowi coraz większe problemy. Co wtedy zrobił Nawałka w końcówce? Wpuścił – właśnie – Peszkę, żeby zabezpieczyć boczny sektor. W moim mniemaniu, była to decyzja, dzięki której udało się nam zakończyć mecz ‚na zero z tyłu’…

Wielu też ze wspominanego meczu Polska – Niemcy na poprzednich Mistrzostwach Europy zapamiętało głupi faul Peszkina… Oczywiście, trzeba powiedzieć, że 33-latek mógł zachować się w tej sytuacji lepiej, ale – podobno – min. za tą akcję polski selekcjoner piłkarza Lechii… pochwalił. Dlatego że na przykład Kamil Grosicki (czy też jakikolwiek inny ‚rasowy skrzydłowy’), za którego bohater dzisiejszego tekstu wszedł wtedy na boisko, wcale by się za tą akcją nie wrócił, a piłkarz drużyny przeciwnej miałby hektary miejsca aby sobie w ‚nasze’ pole karne wjechać…

*

Tak więc, oczywiście: trzeba się zgodzić, że w samej Ekstraklasie gra kilku lepszych typowych polskich skrzydłowych od Peszki. Ja tego nie neguję. Jednak musimy mieć na uwadze to iż Sławek w klubie pełni rolę zupełnie odmienną od tej, którą wyznaczył mu Adam Nawałka w kadrze i śmiem twierdzić, że żaden inny polski piłkarz założeń polskiego selekcjonera nie wypełniałby tak skutecznie jak 33-letni zawodnik Lechii…

* Chociaż oczywiście, zdarza się, że odetnie mu prąd. Trzeba, też jednak zaznaczyć, że w kadrze, pod wodzą Adama Nawałki, takich incydentów w jego wykonaniu - nie widzieliśmy.

 

Comments

comments