Diego, dobrze, że wróciłeś!

Jest kilku takich ludzi na świecie, że albo ich kochasz albo nienawidzisz. Do tej grupy z pewnością zalicza się Diego Costa. Bez ogródek powiem Wam, już na wstępie, że ja go kocham, nie liczcie więc dziś na obiektywizm.

Brazylijczyk, którego w ojczyźnie ludzie nazywają zdrajcą* powrócił do domu, tego ‚prawdziwego’, w Madrycie, gdzie zastał swojego ‚prawdziwego’ tatę (Diego Simeone) oraz ‚prawdziwych’ braci (Gabiego, Godina i resztę). Wrócił po trzech latach, z Anglii, która – w żadnym razie – go nie przerosła pod względem piłkarskim, ani pod względem mentalnym, jednak z Anglii, w której, po prostu, jakby to nie zabrzmiało – nie było Simeone. Był za to Antonio Conte, który pewnego razu, ni stąd ni zowąd, poinformował Diego, że już nie będzie na niego stawiał… W dodatku pisząc do swojego snajpera, który kilka tygodni wcześniej, przecież jak nikt inny przyczynił się do zdobycia Mistrzostwa Anglii przez jego drużynę, SMS’a gdy ten przebywał na wakacjach. Słabe… Dziś właśnie tego Costy, którego odtrącił Conte, The Blues brakuje, a sam Antonio zapewne ‚zaraz’ zostanie zwolniony.

Natomiast Diego, który w oficjalnym meczu, w barwach Atleti mógł zaprezentować się dopiero w styczniu (przez zakaz transferowy jaki został nałożony na Atletico) pokazał, że półroczna przerwa nie sprawiła, że stał się słabszym piłkarzem, ani że się zmienił, jako człowiek. Już w swoim ‚debiucie’ zdobył bramkę, w następnym spotkaniu znów strzelił gola, ale musiał opuścić boisko przedwcześnie, oczywiście z powodu czerwonej kartki. Już wtedy było wiadomo, że Diego Costa, faktycznie – wcale się nie zmienił.

W styczniu Diego Costa rozegrał pięć spotkań (dwa opuścił z powodu urazu mięśniowego), a w każdym z nich co najmniej raz asystował lub sam trafiał do siatki, co poskutkowało tym, że dziś został wybrany najlepszym zawodnikiem Atletico w styczniu.

Diego, dobrze, że wróciłeś!

 

 

 

*Costa jest nazywany w Brazylii zdrajcą, dlatego że wybrał grę dla reprezentacji Hiszpanii. Jeden z najpopularniejszych brazylijskich influencerów pracujący obecnie dla magazynu Four Four Two w jednym z wywiadów, tuż po tym gdy stało się, jasne że Diego będzie reprezentował barwy reprezentacji La Furia Roja otwarcie powiedział, że życzy mu by któryś z obrońców połamał mu kiedyś nogi…

Comments

comments