Dlaczego nigdy nie skrytykuję Lukaku?

Powiedzieć, że Romelu Lukaku jest obecnie pod formą – to jakby nie powiedzieć nic… Nie dość, że strzela ze skutecznością, raczej, przeciętnego napastnika z Bournemouth niż goleadora, za którego Manchester United zapłacił 85 milionów euro, to na dodatek nie wnosi do gry swej drużyny, wręcz nic pozytywnego: mało (i wolno) biega, nie porusza się po boisku inteligentnie, a zresztą: moglibyśmy długo wymieniać rzeczy, których belgijski napastnik na boisku nie robi (a powinien!).

Właśnie ta słaba forma, o której mówiłem we wstępie poskutkowała tym, że stał on się w internecie, jednym z najbardziej wyszydzanych zawodników. Na świecie!

I oczywiście – patrząc na grę Romelu, w stosunku do tego ile za niego zapłacono – można się zniesmaczyć, a może nawet ironicznie uśmiechnąć, lecz ja tego, w stosunku do 25- latka, nigdy nie (z)robię – choć wiecie, że szyderę lubię…

Dlaczego?

Bo mam do tego wielkiego belgijskiego byka, niesamowity szacunek, za to przez co musiał przejść w przeszłości, żeby stać się, tym kim się stał. Jego historia jest niesamowita, a najlepiej mówi o sobie – sam. Posłuchajcie…

„Kiedy byłem dzieciakiem zawsze wpadałem do domu w trakcie przerwy śniadaniowej. Pewnego razu: wchodzę do kuchni, widzę mamę przy lodówce z kartonem mleka – jak każdego dnia. Tym razem było jednak inaczej. Wstrząsała nim. Nie wiedziałem o co chodzi, ona uśmiechnięta dała mi drugie śniadanie i udawała, że wszystko jest w porządku. Ale zorientowałem się, że nie było. Mama mieszała mleko z wodą. Nie mieliśmy pieniędzy by spokojnie przeżyć tydzień. Byliśmy spłukani. Nie biedni – spłukani.

(…) W wieku 14 lat byłem wysoki, ale przeraźliwie chudy – nie ma co się dziwić, nie mieliśmy pieniędzy na wyszukane składniki, które umożliwiłyby mi lepsze przyswajanie białka, pomyślałem sobie: muszę zacząć harować na siłowni. Nie byłem w stanie kupić sobie karnetu na dobrą siłownie, więc byłem zmuszony, ćwiczyć w pomieszczeniu klubowym… Żeby było jasne, to nie była siłownia pierwszego zespołu Lierse* – tam, jako juniorzy nie mieliśmy wstępu. To było pomieszczenie, z obdartymi ścianami, gdzie chyba od 20 lat nikt nie zaglądał: zardzewiałe sztangi i zepsute maszyny. To tam zacząłem robić pierwsze przysiady i po raz pierwszy wyciskałem sztangę, nie liczyłem powtórzeń… Było ciężko, ale zobaczcie jak dziś wyglądam… To najlepsza szkoła, życia jaką można sobie wyobrazić.”

Chcę Wam powiedzieć, że uwielbiam piłkarzy, którzy wejść na szczyt musieli oknem, bo na wbicie się drzwiami nie było ich stać… Takie moje małe zboczenie, które nie pozwala mi patrzeć na football (i ogólnie – na życie) obiektywnie, ale nigdy tego nie ukrywałem. Dlatego, chciałbym zwrócić się do Was z apelem: nie hejtujmy Romelu, nawet jeśli obecnie gra piach, to cała jego historia powinna mu dać immunitet, na wieczny szacunek.

Chyba nie wypada tak pisać dziennikarzowi, prawda? Nawet jeśli, to – na całe szczęście – dziennikarzem nie jestem…

A poza tym, przecież wszyscy doskonale wiemy, że – prędzej czy później – Lukaku się odblokuje, i wtedy będziecie (Ci którzy mnie posłuchają) mogli przyświrować i powiedzieć: Ja to od początku wiedziałem, że on się odblokuje, i po co Wam te hejty były, no po co?

*Lierse SK, belgijski klub, w którym w latach 2003-2006 rozwijał talent młody Romelu Lukaku…

Comments

comments