Dwa dni prawdy, dla polskiej piłki!

Dwa następne dni (środa, czwartek), będą godzinami prawdy dla polskiej piłki. Na pierwszy ogień pójdzie Legia, która u siebie będzie starała się odrobić dwubramkową stratę do FK Astany. Później, nadejdzie czas na Lecha i Arkę, oba te zespoły po pierwszych meczach, w przeciwieństwie do ekipy mistrza Polski, nie będą musiały odrabiać strat, bo poznaniacy wywieźli z Holandii bezbramkowy remis, a podopieczni Leszka Ojrzyńskiego pokonali u siebie Midtylland 3:2.

I niestety patrząc przez pryzmat rozumu, nie widzę więcej niż jednej polskiej drużyny w dalszej fazie Eliminacji… Szczególnie zawiodła mnie (i zapewne nie tylko mnie) w pierwszym spotkaniu Legia, która nie tyle co przegrała z FK Astaną, ale z duetem Twumasi-Kabananga. I w moim mniemaniu ma najmniejsze szanse na awans do kolejnej fazy, spośród trójki polskich zespołów – a przecież, Wojskowi zdawali się być murowanym faworytem tego dwumeczu. Nie wierzę (a chciałbym!) jutro w pozytywny wynik, a co dopiero w awans do 4 rundy… Dlaczego? A no dlatego, że nie wydaję mi się, by obecna Legia bez VOO – oczywiście, była w stanie strzelić trzy bramki mistrzowi Kazachstanu, bo o tym, że Arek Malarz utrzyma czyste konto – nawet nie śnie. Co innego, gdyby wspomniany przez mnie Belg był piłkarzem Legii. Ale… jak wiadomo – nie udało się go zatrzymać, więc nie ma sensu gdybać…

Jeśli chodzi o Arkę… To oczywiście – wygrali z faworyzowanym przeciwnikiem – hurr durr, ale zejdźmy na ziemię… To był przypadek, który w drugim meczu już się nie zdarzy, niestety – czasem trzeba spojrzeć na daną sprawę realnie. Zespół z pomorza, w czwartek wybudzi się ze snu i wróci do polskiej rzeczywistości – nie widzę innej opcji. Drugi raz Midtylland nie pozwoli sobie na dekoncentrację – szczególnie, że grają na własnym stadionie. Przykro mi!

Natomiast jeśli chodzi o Lecha – tu będzie już o wiele bardziej pozytywnie. Wykonali kawał dobrej roboty nie pozwalając sobie na stratę bramki – mimo iż podopieczni Erika ten Haga, grali przy własnej publiczności. Wszystko, więc wskazuje na to, że Poznańska Lokomotywa, z konduktorem Bjelicą na czelę i odblokowanym Gytkjerem, da sobie radę z faworyzowanym, jeszcze przed tygodniem Utrchtem. Wydaję mi się, że kluczem do sukcesu trzeciej drużyny LOTTO Ekstraklasy w sezonie 16/17 powinno być wyłączenie z gry Urby’ego Emanuelsona – tylko tyle – czy może aż tyle? Przekonamy się w czwartkowy wieczór!

Comments

comments