El Clasico 233 „Circus Of Pain”

Dzisiejsze El Clasico, a w zasadzie – jutrzejsze, bo mecz rozpocznie się po godzinie 2 czasu polskiego, będzie trzecim w historii towarzyskim starciem Realu Madryt z Fc Barceloną. Ostatni raz takie wydarzenie miało miejsce 26 lat temu, wtedy klubami rządzili ś.p. Luis de Carlos (Realem) oraz Josep Lluiz Nunez (Barcą), wydawało się, że już nigdy więcej w tym samym momencie nie doczekamy tego, by największymi klubami na świecie rządzili dwaj tak samo mocno pazerni na kasę mężczyźni jak wspomniana przez mnie przed chwilą para. No i faktycznie do dziś się tego nie doczekaliśmy. Jednak obecnie rządy w Realu sprawuje najpazerniejszy z najpazerniejszych – Florentino Perez, a w Barcelonie najgłupszy z najgłupszych Josep Maria Bartomeu… Co poskutkowało tym, że znów dojdzie do takowego starcia…

Ludzie rzucają frazesami typu „Klasyk to Klasyk”, „Piłkarze dadzą z siebie wszystko”. Naiwniacy… Chociaż w sumie może to i lepiej, że ten mecz odbędzie się w piknikowej atmosferze, bo przecież El Clasico zawsze było spotkaniem poważnym. Najpoważniejszym z najpoważniejszych – można by rzec, a nie przedstawieniem! Bo właśnie takim przedstawieniem będzie mecz w Miami, a najlepsze jest w tym wszystkim to, że będzie przedstawieniem cyrkowym…  Piłkarze, po rozgrzewce wyjdą na stadion, a krótko po tym zostanie odśpiewany hymn USA przez Prince Royce. Później Messi i spółka odbębnią 45 minut, po czym udadzą się pod prysznic – do gry gotowi będą już zmiennicy… Jednak, spokojnie – nie zobaczycie nagiego Argentyńczyka w przerwie, ale… Marc’a Anthonego, który będzie (uwaga!) śpiewał (swoją drogą: ciekawe czy z playbacku?), a kilkuset tancerzy będzie (uwaga!) tańczyć.Po czym zwiną całą scenę, która – zapomniałem dodać wcześniej – wjedzie tam na kółkach. No i rozpocznie się druga część przedstawienia, gdzie swoje umiejętności zaprezentują mi.n: Achraf Hakimi oraz Luis Quezada. (nie wiem jak Wy, ale ja chyba obejrzę tylko drugą połowę…) Swoją drogą – fajnie to organizatorzy wymyślili dadzą zagrać MSN oraz BBC na idealnej murawce, ale wiedząc, że cały gwiazdozbiór owy meczyk po 45 minutach będzie miał już głęboko w… nosie – pozwolą setce tancerzów ową murawę doszczętnie zniszczyć… To będzie prawdziwe EL CLASICO…

No i na sam koniec truskawka na torcie… Dlaczego „Circus Of Pain”? Ponieważ już za kilka godzin na Hard Rock Stadium będzie tyle samo cyrku co na tak samo zatytułowanej gali KSW, no dobra może nie aż tyle, bo w końcu – w USA zabraknie Popka udającego, że umie się bić. Chociaż… Będzie przecież Marc Anthony udający, że umie śpiewać… No dobra, niech pozostanie na tym, że będzie tyle samo cyrku co w Krakowie. A bólu będzie może nawet i więcej! Tym razem będą bolały… oczy – fanów, zarówno Barcelony jak i Realu, od oglądania tego, tego – czegoś. (Nie każcie mi nazywać tego meczem)

Comments

comments