Jaki ten Peszko zły i niedobry…

Chciałem w ogóle nie poruszać tematu hitu ostatniej ligtowej kolejki LOTTO Ekstraklasy, ale wybaczcie – siła wyższa…

Co nazywam „siłą wyższą”? Temat Sławka Peszki, to znaczy jego czerwoną kartkę, jego wypowiedzi pomeczowe i wreszcie wieszanie na nim psów przez wszystkich i za wszystko. Obecnie wygląda to tak, że pomocnik reprezentacji Polski i Lechii Gdańsk nie może powiedzieć dosłownie nic, bo wszystko obróci się przeciw niemu.

I nie. Nie zamierzam tutaj tłumaczyć „Peszkina”, że była na nim presja, że mecz na szczycie – bla, bla, bla… Bowiem tak doświadczony zawodnik, wręcz nie ma prawa targać za ucho, ani uderzać łokciem, lecz wydaję mi się że krytyka jaka na niego spłynęła nie jest w żadnym stopniu proporcjonalna do tego co zrobił.

Peszko źle wypowiedział się po zakończeniu spotkania o Adamie Marciniaku, jak zresztą wielu innych zawodników, bo mieli ku temu podstawy! Jeden z najlepszych sędziów w Europie nie ma prawa stracić szacunku podczas meczu – u żadnego zawodnika czy jest to Messi, Ronaldo czy Sławek Peszko! Niestety podczas tego „feralnego meczu” arbiter z Płocka szacunek u wielu piłkarzy (głównie Lechii) stracił. Wielu powie „Co miał ten biedny sędzia zrobić? Pokazał przecież dużą ilość kartek, w tym kilka czerwonych!” – ja odpowiem „za późno!”. Gdyby Marciniak pokazał żółty kartonik Trałce, który – mówiąc kolokwialnie – sprzedawał jednego kopniaka, za drugim, to śmiem twierdzić, że tych „kopniaków” byłoby mniej, zarówno ze strony kapitana Lecha Poznań jak i również ze strony przeciwnej… Pech chciał, że najlepszy polski sędzia tego nie zrobił, a w skutek czego atmosfera stała się napięta, do tego stopnia, że Milinković-Savić chciał wszystkich pozabijać, a „Peszkinowi” jak to pięknie ujął Zlatan Ibrahimovic, Kędziora „nadział się na łokieć”. Więc, wydaję mi się, że krytykę, która spadła na reprezentanta Polski chociaż w połowie powinien „przejąć” – Adam Marciniak, problem niestety w Polsce jest taki, że o błędach tego sędziego raczej się nie wspomina…

Na sam koniec chciałbym się odnieść do „renomowanego portalu”, na którym po udzielaniu wywiadu przez Peszkę dla Polsatu Sport, pojawił się tekst, niestety i zresztą na pewno całkiem przypadkowo nie wiadomo kto jest jego autorem, bowiem ten się nie podpisał. Wracając do zawartości tego artykułu to jest to (marna) próba wyśmiania słów „Peszkina”. Bowiem ten powiedział, że w swojej karierze otrzymał bardzo niewielką ilość czerwonych kartek – jak wypomniał mu człowiek, który ten tekst napisał – Peszko otrzymał ich 10, a to przecież więcej niż zgromadził chociażby Pepe – straszne, aż trzeba było złapać za słówka i o tym napisać! Cały artykuł ma na celu – być może obrażenie lub jak wspomniałem wcześniej jest próbą wyśmiania słów 42- krotnego reprezentanta Polski, jednak muszę owego autora X – zmartwić. Bowiem próby obrazy (bo to właśnie tak się nazywa – nie jest to w każdym razie na pewno konstruktywna krytyka) ze strony jakiegokolwiek (mówiąc brzydko) pismaka tego portalu, tak martwią piłkarzy jak krytyka z mojej strony – tyle, że odsłony obydwu stron (mojej i tej, na której pojawił się artykuł, do którego się odnoszę) są jakby nie do porównania…

Comments

comments