Legia nieważna! Byleby dopiec Mioduskiemu! | O co chodzi Leśnodorskiemu oraz Wandzlowi?

O co chodzi Leśnodorskiemu i Wandzlowi? Czy ktoś może mi wytłumaczyć sytuację, która zaistniała? Czego Ci panowie oczekują po swoich atakach na Legię? Na te pytania, nie potrafię odpowiedzieć i niestety – zdaję się – że tylko sami zainteresowani znają na nie odpowiedzi, więc w tym tekście ich nie znajdziecie…

*

Wiecie co? Może i faktycznie, na samym końcu „swojego panowania” Leśnodorski był  lepszym prezesem od Mioduskiego, ale dajmy temu drugiemu czas. Jedyne co na razie wiadomo o nim jako o prezesie to, że kocha stołeczny klub, a co do tego, czy dwaj niedawni udziałowcy czują do Legii jakąś więź, można mieć dziś nie lada wątpliwości.

Kolejne wątpliwości mam też w innej sprawie… Mianowicie: sport.pl (a dokładniej jeden z dziennikarzy) pisząc tekst, ukazujący to jak Legia szastała pieniędzmi, dobrze wiedział co robi. Wiedziano kiedy ten tekst opublikować, ba mogę nawet wygłosić tezę, że Sebastian Staszewski (autor artykułu) nie tyle co dokopał się do tych maili, tylko zostały mu one podesłane… Przez kogo? Do głowy przychodzi mi tylko dwóch Panów… (Wandzel i Leśnodorski) Zresztą z wypowiedzi obecnego prezesa CWKS’u również możemy wywnioskować pewność tego, że to właśnie, któryś z tej dwójki jest źródłem… „Niektórym ludziom, deklarującym przywiązanie do Legii, nie zależy na stabilizacji. Robią wszystko, żeby nam się nie udało” – mówi Mioduski dla Przeglądu Sportowego, jednak po tym zdaniu pozostaje wiele do domysłu, natomiast wypowiedź, której obecny prezes Legii udzielił Bartłomiejowi Kubiakowi (co ciekawe, pracującemu dla sport.pl) nie pozostawia wiele do myślenia: „Nie rozumiem, jak z jednej strony można mówić o przywiązaniu, miłości do klubu, a z drugiej go atakować i wyciągać na światło dzienne takie rzeczy, jak wewnętrzna korespondencja, która zawsze powinna być traktowana poufnie.”

Kolejna teza może okazać się zbyt daleko idąca, ale: wydaję mi się, że specjalnie nie pokazano w tym tekście odbiorców, owego maila, bo średnio-zorientowani po przeczytaniu takowego artykułu będą myśleli, że to obecny szef Legii przystał na takie transfery, płacąc ogromne – jak na polskie warunki – pieniądze – lekko mówiąc – nie najlepszym piłkarzom! Ba, zdanie z pierwszego akapitu tego wpisu nawet na to wskazuje: „W ostatnich miesiącach pieniądze rozpływały się nie tylko na długi, ale przede wszystkim inwestycje w zawodników.”. Co pomyśli sobie właśnie taki średnio-zorientowany, który „przebiegle” złączy wątki? No, że właśnie kilka miesięcy temu prezesem Legii stał się Mioduski i to jego wolą było zaproponowanie kontraktu -niejakiemu – Sulley’owi, opiewającego na 400 tysięcy złotych rocznie…

Tak jak wspomniałem, być może to tylko moje domysły, ale kiedy mam w głowie, przede wszystkim to kto ten tekst napisał od razu staje się on w moich oczach podejrzany. Bowiem kiedy prześledzimy sobie cały „konflikt właścicielski” właśnie przedstawiany przez sport.pl, zdaje się, że troszeczkę w innym świetle jest przedstawiany Leśnodorski (oraz Wandzel), a w innym Dariusz Mioduski. Dodatkowo kiedy, widzę, że Sebastian Staszewski pisze wspominany tekst, w takim – a nie innym momencie, zatajając pewne fakty, od razu nasuwa mi się jeden wniosek…

Szczególnie, że Pan Staszewski, zdaje się kiedyś na youtubowym kanale sport.pl próbował ruszać z talk show, zapraszając w pierwszym – dotychczas także, jedynym – odcinku… właśnie Leśnodorskiego! Ciekawe…

*

Pozwólcie Mioduskiemu robić swoje! Sprzedaliście swoje udziały, więc po co wtykacie nos w nieswoje sprawy? Jak można działać przeciw swojemu ukochanemu – ponoć – klubowi?

Comments

comments