Lukaku miał być frontmanem drużyny, która zgarnie wszystko…

Na sam początek coś sobie ustalmy: Romelu Lukaku 10 lipca 2017 został oficjalnie zawodnikiem Manchesteru United. Trafiając na Old Trafford stał się, jednym z najdroższych piłkarzy w historii futbolu, włodarze najpopularniejszego klubu w Anglii musieli bowiem wyłożyć za Belga 85 milionów euro. 24-letni napastnik miał być frontmanem zespołu Jose Mourinho, drużyny, która zgarnie wszystko, zarówno na podwórku krajowym jak i w Europie. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna…

Na początku obecnie trwającej kampanii Premier League, wszystko zarówno dla Lukaku jak i Manchesteru United układało się, po prostu dobrze. Chłopak strzelał, drużyna jako tako dotrzymywała kroku rywalowi zza miedzy, już w początkowej fazie sezonu było wiadomo: jeśli jakakolwiek angielska ekipa jest w stanie choćby powalczyć z The Citizens o Mistrzostwo Anglii, to jest nią zespół Jose Mourinho. Po wpadce w drugiej ligowej kolejce z Huddersfield, której nikt – tak naprawdę – nie wziął na serio, przyszedł czas na sprawdzian dla fortepianu z czerwonej części Manchesteru. Większość oczu było skierowane na 24-letniego Lukaku, który miał ‚tylko’ grać, nauczyciel (Mou) ma bowiem w swoich szeregach ludzi, którzy ten ciężki instrument powinni unieść.

Niestety, porażka z Chelsea, a później z Baselem (w Lidze Mistrzów), ledwie wyszarpywane punkty przeciwko Brightonom czy innym Watfordom, aż w końcu porażka w bezpośrednim pojedynku z Manchesterem City, brutalnie i niezwykle szybko zweryfikowały wielkie plany szefów United.

Sam Lukaku na dziś – 24 lutego, po 27 kolejkach (jutro Czerwone Diabły rozegrają mecz w ramach 28 kolejki) ma ledwie 12 ligowych trafień, co jest wynikiem słabym, jednak tragizmu w tej sytuacji dodaje jeszcze fakt, że Belg w spotkaniach z zespołami, które po 27 kolejce okupowały miejsce w pierwszej ósemce (czyli z najmocniejszymi zespołami w lidze), nie strzelił ani jednej bramki!

Ekipa Mou musi więc jeszcze okrzepnąć by móc mierzyć się z najlepszymi na wszystkich płaszczyznach (w lidze, pucharach europejskich i krajowych). Menedżer z Portugalii ma w szatni – powiedzmy sobie wprost – bandę dzieciaków. Niezwykle utalentowanych – owszem, ale często też niezdyscyplinowanych. I nie chodzi tutaj tylko o wiek zawodników, których ma do dyspozycji The Special One, chociaż też są to często młodzi zawodnicy, jednak również Ci starsi, w znakomitej większości również nie należą do poukładanych ludzi, a co za tym idzie zawodników.

Możecie się śmiać, ale jeśli idzie o sytuację kadrową, szefowie United powinni wziąć przykład z… Górnika Zabrze, gdzie znajduje się mieszanka zawodników: starszych i młodych; poukładanych i zwariowanych… Dzięki takiemu zróżnicowaniu Górnik gra dziś w lepiej, niż ktokolwiek przed sezonem przypuszczał, a Manchester gorzej niż zakładano…

Comments

comments