Mieszanka dobrych z przeciętnymi+słaby trener = szybkie wakacje

Podopieczni Marcina Dorny – to chyba „najgłośniejsza” młodzieżówka jaką kiedykolwiek miał nasz kraj. Przynajmniej ja nie pamiętam, by wcześniej jakakolwiek zgraja małolatów cieszyła się aż tak dużą popularnością. Jednak nie wydaję mi się, by tak wielkie zainteresowanie kadrą do lat 21 brało się z tego, że grają w niej nie wiadomo jakie talenty. Bierze się to z pewnością z tego, że impreza, na której grają Linetty i spółka, odbywa się w Polsce. Nic więcej…

Niestety względy sportowe z popularnością w przypadku podopiecznych Marcina Dorny nie idą w parze, z przykrością trzeba też przyznać, że mimo iż jesteśmy gospodarzami tego turnieju nasza przygoda zakończy się już niedługo, bo za pięć dni, po meczu o honor z Anglią, natomiast szanse na awans stracimy jeszcze wcześniej, po meczu ze Szwecją… Szkoda, że akurat na imprezę, która odbywa się w naszym kraju nie trafiło się Polsce złote pokolenie, tylko mieszanka dobrych piłkarzy z mocno przeciętnymi. Ale pół biedy z tym, że nie mamy takiej ekipy jak choćby Hiszpania… Jeśli podopieczni Dorny wyznawaliby zasadę „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, można byłoby „coś” ugrać, jednak kiedy ta mieszanka nie stanowi kolektywu, to choćby skały srały – żadnego pozytywnego rezultatu spodziewać się nie należy…

Kończąc już ten najkrótszy tekst na świecie, powiem Wam chociaż dlaczego jest on taki… krótki. A no dlatego, że nie widzę sensu na marnowanie czasu dla chłopaków, którzy zamiast grać wylewają swoje żale na forum publicznym, czas dojrzeć! Nie obchodzi mnie to, czy Krycha Bielik i „cichutki” Krzysiu mają rację, bo w każdej pracy powinno się szanować swojego szefa – nawet tak niesprawiedliwego i… słabego w swoim fachu, żeby to nie CIEBIE wylano z roboty, ale pana „D”. Niech ta litera oznacza w naszym słowniczku, który – swoją drogą – nie istnieje – przeciętnego szefa…

Comments

comments