NIEPRAWDOPODOBNA historia NIEPRAWDOPODOBNEGO snajpera

Bas Dost przez dziewięć lat swojej dorosłej kariery był po prostu solidnym napastnikiem. Jednak od czasu kiedy trafił do Lizbony, wstępując do szeregów Sportingu – stał się nieprawdopodobnym snajperem…

W swoim pierwszym sezonie, w portugalskiej ekstraklasie Dost strzelił 34 bramki w 31 meczach! Po prostu: wow! Jakby tego było mało, dołożył 5 trafień na innych frontach, jak min.: Liga Mistrzów czy Puchar Portugalii.

W następnej kampanii zaliczył okropny spadek… mianowicie w lidze zanotował ‚tylko’ 27 trafień… Oj nie ładnie Panie Dost, więcej rozegranych meczów niż goli, oj nie ładnie. „Żeby mi się to więcej nie powtórzyło” – musiał chyba powiedzieć prezes portugalskiego klubu, bowiem – umówmy się – 27 goli, co to w ogóle do diabła jest?

No i Bas Dost chyba faktycznie sobie te słowa (które zapewne nigdy nie padły) wziął do serca… za bardzo! Wszedł w sezon z buta, jak to już swoich fanów – zresztą – zdążył przyzwyczaić.

Jednak, niestety w sierpniowym meczu z Vitorią Setubal, w pierwszej połowie Holender uszkodził sobie mięsień, doszło do lekkiego naderwania, wstępna decyzja lekarzy była prosta: ścigamy Dost’a z boiska i za dwa tygodnie będzie zdrów jak ryba. Jednak, 29-letni piłkarz pod wpływem adrenaliny czuł w swoim udzie tylko lekki dyskomfort i zapowiedział, że gra dalej, sztab medyczny przekazał trenerowi tą informację i tak też dobiegła do końca pierwsza część meczu, w której – o dziwo – Dost nie wpisał się na listę strzelców! Po krótkiej odprawie, kiedy wszysyc piłkarze Sportingu już wychodzili z szatni, Bas nie mógł wstać z miejsca, odczuwał miażdżące kłucie w udzie. Stało się jasne, że nie tylko nie dokończy tego meczu, ale również, że czeka go dłuższa przerwa.

Lekkie naderwanie po kilku sprintach ewoluowało w niemal całkowite zerwanie mięśnia. Diagnoza lekarzy: trzy miesiące przerwy.

Dost przepracował okres rehabilitacji w pełni profesjonalnie co pozwoliło mu na szybszy niż zapowiadano powrót na boisko, bowiem już po 69 dniach od nieszczęsnego meczu z Vitorią, Holender zameldował się na placu gry. Dostał od trenera niespełna 15 minut w meczu z Boavistą. Był kompletnie niewidoczny, jednak po takiej przerwie trzeba uzbroić się w cierpliwość, prawda?

Później przyszedł czas na pucharowe starcie z Estoril, wracający po kontuzji Dost dostał szansę gry od pierwszej minuty, notując fatalny występ został zdjęty z boiska w minucie 60, a jego Sporting sensacyjnie przegrał 1:2… W portugalskich mediach już zaczęto pisać o rzekomym transferze Bas’a do Chin, gdyż w Lizbonie po kontuzji uznano go za niepotrzebnego…

Jak na to odpowiedział Dost?

 

Już w następnym meczu strzelił bramkę! Później? Na mecz z Arsenalem, zrobił sobie przerwę (trzeba mieć na uwadze, że zagrał tylko 20 minut), no a następnie to była już tylko jazda bez trzymanki: w siedmiu kolejnych spotkaniach zdobył… 12 bramek!

What a man!

 

Źródła: flashscore, reddit

Comments

comments

Dodaj komentarz