„Nowy Neymar”…

Ilu już ich było? 5? 10? A tak, naprawdę „na szerokie wody” wypłynęło tylko dwóch… Mam na myśli Gabriela Barbose (Gabigola) oraz Gabriela Jesusa. Jednak ten pierwszy w barwach Interu Mediolan nie porywa, a mówiąc bardziej dosadnie lub po prostu głosząc prawdę (jak kto woli) gra piach… Natomiast, jeśli chodzi o wychowanka Palmeiras to trzeba przyznać, że radzi sobie na Starym Kontynencie bardzo dobrze, gdyby nie kontuzja to istnieje prawdopodobieństwo, że mógłby nawet powalczyć o miano największego odkrycia w lidze angielskiej, bo „wejście” do zespołu Pepa Guardioli miał fantastyczne. Jednak, jak głosi stare, polskie przysłowie: „Gdyby babcia miała wąsy… to by była dziadkiem.”, a Gabriel Jesus – tak naprawdę – swój potencjał będzie mógł pokazać dopiero w następnym sezonie…

Żeby mnie nikt jednak, źle nie zrozumiał – nie twierdzę, że Gabigol nie ma talentu, a jego transfer do Europy był kompletną pomyłką Nerazzurrich, bo po jego boiskowym poruszaniu oraz po tym co prezentował podczas gry w ojczystej lidze widać, że zadatki na dobrego piłkarza ma. Jednak nie wydaję mi się, by był to gość, który zasłużył na to aby mianować go „Nowym Neymarem” czy też „Nowym Ronaldinho”, bo śmiem twierdzić, że do piłkarza Barcy i Ronniego, nigdy poziomem się nawet nie zbliży. A w Brazylii ewidentnie widać tendencję, do tego by nieoszlifowane diamenty (które jak się później okazuje… wcale diamentami nie są) właśnie obdarzać mianem „wielkiej nadziei” czy też klasycznie – „nowym Neymarem”…

***

Nie inaczej jest, jeśli chodzi o Viniciusa Juniora… Który ponoć, dogadał się już z Realem Madryt, a Hiszpanie mają wyłożyć za tego 16-letniego chłopaczka… 45 milionów Euro! Chyba każdy zgodzi się ze mną, że tego ruchu transferowego Florentino Pereza – nie można tego nazwać inaczej niż głupotą… Naprawdę nie pojmuję tego, jak w ogóle można tyle zapłacić… za dzieciaka?! Nawet jeśli miałby być to talent na miarę Neymara (w co, szczerze wątpię…), ba nawet jeśli miałby być to talent na miarę Messiego (w co w ogóle NIE WIERZĘ) to (znów zapytam) jak można?

Owszem, Vinicius Junior (ponoć) fantastycznie radzi sobie na tle rówieśników, strzelił nawet w 22 rozegranych spotkaniach dla reprezentacji Brazylii U-17 – 19 bramek.  Ta statystyka wygląda fantastycznie, ale za takie pieniądze to Vinicius powinien mieć przynajmniej taką samą liczbę goli w barwach… dorosłej drużyny Flamengo, a tymczasem w seniorach nie rozegrał on dotąd żadnego spotkania… Dla przykładu znów przywołam Gabriela Barobse, który nie poradził sobie w swoim pierwszym sezonie na Starym Kontynencie.  Natomiast (jeśli można tak to określić) w dużo bardziej wymagającej młodzieżówce, bo w U-23, czyli tak naprawdę mierząc się przeciw dorosłym piłkarzom (samemu nie mając jeszcze nawet 20 lat) strzelił więcej bramek… niż rozegrał spotkań. Przypominam tylko, że odszedł on do Interu Mediolan za (wydawałoby się) ogromną kwotę… 20 milionów Euro! Jednak czas pokazał, że 20 baniek, w dzisiejszych czasach jest jak przecena…

***

Zastanawiam się ile trzeba będzie wyłożyć na przykład za Justina Kluiverta, który w wieku 17 lat zdobywa gole w dorosłej drużynie Ajaxu Amsterdam. 100, 200 milionów? Jednak „eksperci” i tak będą mówić: „Chińczycy niszczą futbol…”. Naprawdę, radzę popukać się w czoło i popatrzeć na swoje podwórko… To Europejczycy (nie Chińczycy) sfinalizowali 10 najdroższych transferów w historii futbolu, z czego (przynajmniej) połowę z nich możemy uznać za przepłaconą…  To Europejczycy (nie Chińczycy) płacą za 16-latka, który nawet nie rozegrał żadnego meczu w dorosłej drużynie Brazylijskiego klubiku – blisko 50 milionów Euro…

Więc jeśli jakiś „ekspert” czyta ten artykuł – zapytam: Kto niszczy futbol, zmieniając ten piękny sport w biznes?

Źródło:Globoesporte

 

Comments

comments