Patologia argentyńskiej piłki

Reprezentacja Argentyny właśnie straciła punkty w pierwszym swoim spotkaniu na Mundialu w Rosji. To się nie powinno zdarzyć, nie ma co do tego wątpliwości…

I, oczywiście, za chwilę znajdą się ogromne ilości osób strofujących mnie, że przecież nic wielkiego się nie stało, a Albiceltstes dalej są nie tylko faworytem do wygrania grupy D, ale też do zamieszania w całym turnieju. Pełna zgoda, jednak, chciałbym się dziś skupić na czymś innym. Mianowicie: piłka argentyńska, zarówno ta klubowa, ale przede wszystkim reprezentacyjna zmierza w złym kierunku. Rzekłbym nawet, że w cholernie złym.

Naprawdę, nie ma znaczenia, czy Argentyna w obecnym Mundialu zajdzie do finału i go wygra, czy odpadnie z kretesem w fazie grupowej, co – umówmy się – jest mało realne, jednak ciągle możliwe. Bowiem piłka nożna w tym 44 milionowym kraju, dopóki nie zajmą się nią poważni ludzie, dopóty będzie dryfowała ku dnu.

Oczywiście ten dryf na dno, a wreszcie – być może – zatonięcie łódki o nazwie AFA (argentyński związek piłki nożnej) nie sprawi, że sama jakość piłkarzy Albicelestes spadnie, bo po prostu Argentyna masowo produkuje piłkarzy wspaniałych. Jednak wreszcie może dojść do tego, że Biało-Błękitni, nie będą mieli czym udać się na jakiś mecz, zarezerwować hotelu, wynająć stadionu, etc…

Argentyńska federacja piłkarska to Patologia, przez duże „P”. Nie chodzi nawet o to, że prezes Claudio Fabian Tapia kradnie pieniądze ze związku, bo takie rzeczy w południowo-amerykańskim futbolu są na porządku dziennym. Zresztą, legendarny prezes tejże federacji – Julio Grondona, również podczas swojej ‚kadencji’ trwającej aż do jego śmierci (w 2014 roku) od 1979 roku nachapał się tylu Peso, że nam się nawet taka suma nie śni. Jednak on – mówiąc wprost – wiedział co zrobić, żeby starczyło i dla niego, ale również żeby wszystkie reprezentacje: od młodzieżówki U-13 do kadry „A” miały gdzie spać, co jeść i czym latać.

Natomiast ludzie dowodzący argentyńskim związkiem po śmierci Grondony mieli taki problem (Claudio Fabian Tapia – nadal go ma)  że chcieli wzbogacić się tak samo jak legendarny prezes, niestety jednak nie mają już tak wielu, dobrych pomysłów, żeby zachęcić sponsorów do wyłożenia kasy, ani nawet ludzi, żeby przyszli na stadion…. Pamiętajmy, że za czasów Grondona’y zdarzało się, iż nawet na mecze młodzieżówek bardzo pojemne stadiony były zapełniane*.

Na samo zakończenie, chciałem tylko powiedzieć, coś na obronę tych, którzy prezesa związku – takiego, a nie innego – wybrali. Trzeba przyznać, że w Argentynie nie ma poważnych ludzi siedzących w piłce, mogących przejąć najważniejszą posadę w AFA. Były przymiarki, aby zajął się tym Maradona, ale o Diego można powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że jest człowiekiem poważnym.

No może jeśli Juan Sebastian Veron zostałby prezesem, coś by się zmieniło? Jednak on z kolei, zgodził się ponoć tylko na pełnienie funkcji sekretarza generalnego. Szkoda, bo 43-latek zdaje się – po tym co pokazał – jako jeden z włodarzy klubu Estudiantes La Plata, być gościem, który mógłby poukładać pewne sprawy. Nie mówię, że wszystkie, ale chociaż część z nich – na pewno…

*Dziś jest problem, by ludzie zapełnili stadion, na meczach pierwszej reprezentacji…

 

Comments

comments