Piłkarz widmo…

Wyścig o niego prowadziły wielkie kluby, z Liverpoolem i Arsenalem na czele. W rankingu największych talentów na świecie wyprzedził samego Roberta Lewandowskiego. Dlaczego więc o tym piłkarzu nikt dziś nie mówi? Przypominamy totalnie pochrzanioną historię ‚perełki’ mołdawskiej piłki.

Zacznijmy może od tego, o kim w ogóle mowa… Masal Bugduv – tak nazywa się bohater dzisiejszego artykułu. Zrobiło się o nim naprawdę głośno, gdy 10 lat temu, magazyn The Times w swoim prestiżowym rankingu 50 największych młodych piłkarskich talentów, zamieścił go na 30 miejscu zestawienia. Został on przedstawiony jako rewelacyjny, 16-letni mołdawski napastnik Olimpii Balti, który w swoim debiucie w seniorskiej piłce ustrzelił hat-tricka, a jego usługami interesuje się m.in Arsenal.

Problem w tym, iż dosłownie nikt nie znał tego zawodnika, nikt nie widział jego gry, nikt nie zrobił z nim wywiadu, nikt nie rozmawiał z jego przedstawicielami…

Jedyne informacje, jakie mogliśmy nabyć na temat Bugduva to te z jego Wikipedii, którą – to trzeba przyznać – miał bogatą. Prócz hat-tricka, o którym wspomniał The Times, zawarte były tam też informacje o spektakularnym debiucie 16-latka w dorosłej reprezentacji Mołdawii. Miał on wejść z ławki w meczu przeciw Armenii i zaliczyć trafienie, dające jego reprezentacji wyrównanie.

Cóż więc poszło nie tak? Dlaczego Masal Bugduv dzisiaj nie jest jednym z piłkarskich kozaków? To prostsze, niż może się komukolwiek wydawać. Tenże zawodnik, bowiem… nigdy nie istniał!

Jak to odkryto? Zaczęto po kolei weryfikować karierę tegoż piłkarza. (uwierzcie!) Tu dopiero zabawa się rozpoczyna!

Na początek weźmy pod lupę niesamowity debiut Bagduva w reprezentacji Mołdawii – i choć rzeczywiście, 28 maja 2008 roku został rozegrany mecz tejże drużyny narodowej przeciw ekipie Armenii. Co więcej, faktycznie w ostatnich minutach Mołdawia wyrównała za sprawą rezerwowego, tyle że – nie był nim Bugduv, a Siergiej Aleksiejew (który, w ramach ciekawostki, był w 2015 roku testowany w Koronie Kielce)…

W tym miejscu można przytoczyć kolejną fajną anegdotę, tyle że, tym razem w roli głównej będzie magazyn Goal.com, który po iście fantastycznym debiucie w dorosłej reprezentacji Mołdawii Masala Bugduva – wyznaczył go jako zawodnika, który… następny mecz rozpocznie od pierwszej minuty. Tu Was zdziwię – nie pojawił on się on wtedy na boisku… Na całe szczęście, redaktorzy tego szanującego się portalu, posypali głowę popiołem i… przeprosili zarówno czytelników, jak i samego Bugduva. Jak, go znam – to raczej się nie obraził!

Całkowicie jednak, sfałszowanie tej postaci potwierdził fakt, iż jedyne źródło informacji na jego temat – Wikipedia, a raczej poświęcona Bugduvowi na tym portalu strona, została utworzona w mołdawskim mieście – Tirol. Co w tym dziwnego, jedna rzecz – tak samo jak i sam zawodnik ów miasto nie istnieje!

Internetowym trollem, który wkręcił – dosłownie – cały piłkarski świat, okazał się być, skromny irlandzki dziennikarzyna Declan Varley. Brawo Ty, chłopaku!

*

Jeśli kogoś interesuje co The Times zrobił z faktem iż w ich rankingu znalazł się chłop, który – mówiąc w prost – nie istnieje. A no po prostu, po wypłynięciu informacji o fejkowej tożsamości Bugduva, wyrzucili go – jakby nigdy nic – z całego zestawienia, a w jego miejsce najnormalniej w świecie wepchnęli ówczesnego gracza Arsenalu – Jaya Simpsona…

 

 

Źródła: Konrad Shymansky, Sport.pl., Goal.com, The Times

 

Comments

comments