Słaba Barcelona obnażyła braki mocnego Realu?

Wczorajsze El Clasico zakończyło się 1-1 i nie ma co ukrywać oba zespoły miały kompletnie inne nastroje. Piłkarze Barcy schodzili z boiska z opuszczonymi głowami natomiast Real świętował remis, a to nie jest częste zjawisko w środowisku sportowym. Oczywiście, można powiedzieć, że radość powiększyła bramka wyrównująca Sergio Ramosa zdobyta w doliczonym czasie gry. Można powiedzieć, że Królewscy wyszarpali podział punktów na terenie rywali, jednak przyznam się szczerze takiej radości po spotkaniu zakończonym remisem dawno nie widziałem.

Real przed wczorajszym spotkaniem był uważany za zespół w naprawdę wysokiej formie (również przeze mnie), natomiast Barcelona wręcz odwrotnie. Patrząc jednak na przebieg meczu było widać, że to przede wszystkim Duma Katalonii bardziej nacierała na bramkę Galacticos, następstwem tego było przecież objęcie prowadzenia przez podopiecznych Luisa Enrique. Co więcej, Real po straconej bramce praktycznie w ogóle nie stwarzał sobie sytuacji bramkowych, a do takowych dochodzili piłkarze Barcy marnując je na potęgę. Natomiast szkoleniowiec zespołu z Madrytu nie podejmował praktycznie żadnych kroków aby tą sytuację zmienić. Zizou wprowadził na boisko po straconym golu: Casemiro za Isco (czyli defensywny pomocnik za ofensywnego), Asensio za Benzemę (ofensywny pomocnik za napastnika) oraz Diaz za Kovacicia. Jedynie zmiana numer trzy była zmianą ofensywną, jednak wprowadzenie tak młodego zawodnika w tak ważnym spotkaniu, z tak wymagającym przeciwnikiem było naprawdę odważnym posunięciem. Wielu powiedziało by teraz „I to jest właśnie wielkość Zidane jako trenera, przecież Real zdobył wyrównującą bramkę”. Nie wiem do końca jak się odnieść do takiego zdania, bo niby Królewscy doprowadzili do remisu, ale ich gra (w moim mniemaniu) nie napawała optymizmem i myślę, że słowa nikogo kto stwierdziłby, że Real nie zasłużył nawet na ten remis, nie powinny być podważane.

Jednak słowa kogoś kto powiedziałby, że Real znajduje się w nie wiadomo jak wysokiej formie byłyby przeze mnie podważone bez wątpienia. Oczywiście można mówić o tym, że Real jest niepokonany w 33 meczach z rzędu, jednak czy z kimś naprawdę mocnym przyszło mierzyć się podopiecznym Zinedine Zidane? Wielu wymieniłoby pewnie Atletico i właśnie Barcelonę. Jednak ja twierdzę, że ani Los Colchoneros, ani Blaugrana w obecnej formie nie są wielkimi europejskimi potentatami. Na sam koniec pójdę po może zbyt daleko idące wnioski. Moim zdaniem wczorajszy Klasyk był najsłabszym pod względem sportowym od kilku lat.

Comments

comments

Dodaj komentarz