Szybcior chciał ze sobą (za) szybko skończyć?

Aaron Lennon – czyli były gwiazdor Tottenhamu (obecnie Everton) ma się – lekko mówiąc – nie najlepiej. Pisząc „nie najlepiej” mam na myśli tylko i wyłącznie jego stan psychiczny, bo – umówmy się – w tym sezonie na boisku zbyt często oglądać go nie mogliśmy. Ja mówię o formie psychicznej, natomiast menedżer Evertonu – Ronald Koeman, w swoich wypowiedz ich utwierdzał wszystkich w przekonaniu, iż wpływ na to, że ponad 20-krotny reprezentant Anglii nie występuje w spotkaniach ma tylko i wyłącznie jego przygotowanie fizyczne. Jak się okazuje – to nieprawda…

***

Mianowicie, w ubiegłą niedzielę skrzydłowy – znany głównie ze swojego ponadprzeciętnego przyspieszenia, przechadzał się poboczem ruchliwej autostrady M602 w Salford, ubrany w dres. W obawie o stan psychiczny przechodnia, została wezwana policja. Oficerowie mieli rozpoznać piłkarza, a z ponad 20-minutowej rozmowy wywnioskowali, że kondycja psychiczna Aarona zagraża jego zdrowiu. Funkcjonariusze więc, na mocy paragrafu 136 ustawy o zdrowiu psychicznym przewieźli Lennona do szpitala, gdzie piłkarz obecnie się znajduje.

To wszystko co napisałem wiemy tak naprawdę tylko z dwóch oświadczeń, przecieki do angielskich mediów są bardzo nikłe… Jedno z nich wygłosił rzecznik policji z hrabstwa Greater Manchester, a brzmiało ono:

„Policja została wezwana około godziny 16:35 w niedzielę 30 kwietnia 2017 roku do mężczyzny, który wydawał się być w złym stanie psychicznym. Oficerowie stawili się na wezwanie i mężczyzna został ujęty na podstawie paragrafu 136 ustawy o zdrowiu psychicznym, a następnie – zgodnie z procedurami został przewieziony do szpitala, na zdiagnozowanie”.

Drugie (wygłoszone wczoraj) – wydał obecny klub Aarona – Everton:

„Obecnie Aaron Lennon znajduje się pod opieką lekarzy. Przechodzi leczenie ze względu na chorobę związaną ze stresem. Wspieramy go i prosimy wraz z rodziną o uszanowanie prywatności”.

***

Nie ma co – szkoda chłopa… Chociaż nie wydaję mi się, by te problemy były na tyle poważne, aby 30-latek musiał kończyć swoją zawodową przygodę z piłką. Oczywiście, żeby mnie nikt źle nie zrozumiał – nie bagatelizuję tej sytuacji, ale Lennon (choć oczywiście nie znam go osobiście) wygląda na silny charakter, który może po prostu przeżył w swoim życiu śmierć kogoś bliskiego. Kto wie? Lub też najzwyczajniej w świecie się troszeczkę pogubił i podjął niewłaściwe decyzje… Przecież, gdyby Aaron faktycznie chciał się zabić to „wskoczyłby” pod pierwszy, lepszy samochód – tak na mój, chłopski rozum. Ba, nikt jeszcze nie potwierdził, że skrzydłowy przechadzając się obok autostrady faktycznie chciał popełnić samobójstwo – to tylko domysły…

Aaron jeśli to czytasz (a czytasz na pewno, przecież każdy – szanujący się angielski piłkarz, czyta centrum-futbolu.pl) weź się chłopino ogarnij… Przecież to jeszcze nie czas na śmierć! A na samobója to już w ogóle… Zobacz na skład Evertonu, kto gra na prawym skrzydle? Valencia – napastnik… Brakuje w Premier League tych twoich rajdów bocznymi sektorami boiska, wracaj szybko, żebyśmy mogli oglądać Cię w takiej formie jak dawniej – jeszcze na White Hart Lane…

Źródło:Daily Mail

 

Comments

comments