Wielki piłkarz, wielki trener z wielkimi jajami…

Krążą legendy, że ksywka Patricka Vieiry („długi”) wzięła się z nienaturalnej długości jego przyrodzenia. Dlaczego jednak, w ogóle zaczynam dzisiejszy tekst w tak bardzo niesmacznym stylu? A no dlatego, iż inna legenda reprezentacji Les Bleus pokazała (na całe szczęście – nie dosłownie), że może i Vieira miał najdłuższe przyrodzenie, za to on ma… największe jaja!

Bohaterem dzisiejszego tekstu będzie oczywiście Zinedine Zidane, który kilka godzin temu ogłosił, że odchodzi ze stanowiska trenera w Realu Madryt…

Nie mieści mi się to w głowie, że gość, który ledwo ‚przed chwilą’ trzeci raz z rzędu zdobył Ligę Mistrzów ze swoimi podopiecznymi, udał się do pokoju prezesa nie po podwyżkę, ale by zrezygnować… To tak bardzo nieludzkie, jednak tak samo piękne i… zrozumiałe. Ze względu na to, iż taka sytuacja przydarzyła się pierwszy raz w historii, wybaczcie ale, nie za bardzo wiem co mogę, a co powinienem napisać…

Czy to był dobry ruch ze strony byłego zdobywcy Złotej Piłki? Ja, nie mam wątpliwości, że tak. Możemy się oszukiwać, ale Królewscy w zakończonym niedawno sezonie, nie byli zespołem choćby w połowie tak dobrym jak w rozgrywkach 16/17 kiedy to zdobyli pierwsze od pięciu lat Mistrzostwo kraju, wyprzedzając Barcelonę. Spójrzmy prawdzie w oczy: wszyscy wiemy jaki był ostatni sezon… Stołeczny klub w lidze musiał oglądać plecy już nie tylko Blaugrany, ale również rywala zza miedzy czyli Atletico, czyli ból podwójny, a nawet przez przez długi okres czasu – potrójny, bo przed Realem plasowała się również Valencia… Wszyscy wiemy też jak wyglądała przygoda Realu w Pucharze Króla… Tym bardziej więc, chwała Zidnane’owi (i jego chłopakom), że mimo kiepskiego sezonu potrafili na Ligę Mistrzów wykrzesać najlepszą wersję siebie (tą z sezonu 16/17) i sięgnąć po to trofeum.

Zresztą, sam Zizou ogłaszając na dzisiejszej konferencji prasowej powiedział zdanie potwierdzające moją tezę, mianowicie: „Drużyna po trzech latach potrzebuje zmian”… To jest niepodważalne, bowiem Real za kadencji Zidnane’a z roku na rok słabł i jestem w stanie postawić kolejną odważną tezę: w potencjalnym czwartym sezonie Królewscy byliby jeszcze słabsi… A dzięki takiej decyzji Francuz odchodzi – w pewnym sensie – jako niepokonany…

Co dalej z Realem Madryt? Dowiemy się zapewne w najbliższych dniach lub tygodniach… Czy nowym szkoleniowcem zostanie ktoś z dwójki Francuzów: Blanc, Wneger, czy może ktoś inny? Pozostaje nam tylko spekulować… Jednak niewątpliwie nowy trener (ktokolwiek by nim nie został) będzie musiał wsiąść na rekordowo wysokiego konia, z rekordowo wielkimi cojones

Chapeau bas Panie Zidane!

Comments

comments