„Zostaliśmy potraktowani jak zwierzęta!”

Piłkarze oraz cały sztab szkoleniowy Borussi Dortmund przechodzą ostatnio ciężkie chwile związane z atakiem terrorystycznym, którego byli ofiarami. Zamach był prawdopodobnie przeprowadzony przez Islamistów, którzy w pozostawionym liście na miejscu zdarzenia grożą, że piłkarze jak i inni niemieccy celebryci są na „Czarnej Liście śmierci” – dopóki nie zostanie zamknięta amerykańska baza lotnicza w Ramstein. List nie został podpisany przez nikogo, lecz w pierwszych słowach tekstu miało brzmieć zdanie „W imię Allaha miłosiernego i litościwego”. Niemiecka policja ma jednak wątpliwości co do tego czy aby na pewno list pozostawiony przez zamachowców jest zgodny z prawdą, czy tylko fałszywym tropem. Oddano go więc do analizy by rozwiać wszelkie wątpliwości.

Mecz mimo tych zdarzeń został przełożony zaledwie o jeden dzień, jak nietrudno się domyślić wstrząśnięci piłkarze BVB przegrali wczorajsze spotkanie – choć i tak nieznacznie, bo ulegli AS Monaco zaledwie jedną bramką… Podopieczni Thomasa Tuchela byli zażenowani tym, że przyszło im grać tak ważne spotkanie, jeden dzień po najbardziej wstrząsającym wydarzeniu w ich życiu, choć przed meczem, zarówno trener jak i piłkarze nie chcieli się wypowiadać to po meczu wylali swoje żale na forum publicznym.

Nie mieliśmy żadnego wpływu na to kiedy zagramy przeciwko Monaco. Gdy wstrząśnięci wysiedliśmy z autobusu dostałem smsa, że mecz jest przełożony na jutro. Chcieliśmy mieć więcej czasu, aby sobie z tym poradzić – zabrał głos szkoleniowiec Borussi.

– Piłka nożna jest dla nas ważna, bo daje nam szanse wyżywić rodzinę, ale nie zapominajmy, że jesteśmy ludźmi. Podczas spotkania nie potrafiłem się skupić, cały czas myślałem o tym, że wczoraj byłem o krok od śmierci. Gdy wróciłem do domu, zobaczyłem swoją żonę i synka, to uświadomiłem sobie, jak wielkie mieliśmy szczęście – powiedział pomocnik BVB, Nuri Sahin.

Najbardziej, jednak sfrustrowany zdawał się być grecki obrońca, Borussi, Sokratis: – Ostatni wtorek był najgorszym dniem w moim życiu. Cieszę się, że żyję i nikomu nie życzę tego, czego doświadczyliśmy. Zostaliśmy potraktowani jak zwierzęta. Nikt nie pytał zespołu czy chce grać, a nie chciał – wyznał Papastatopulos.

Miejmy nadzieję, że groźby pozostawione przez zamachowców, nie zostaną wprowadzone w życie, a Marc Bartra, który jako jedyny ucierpiał w tym wydarzeniu (oczywiście pod względem fizycznym, gdyż na psychice wszystkich piłkarzy odbije się to na pewno) szybko wyzdrowieje i jeszcze w tym sezonie będziemy mogli oglądać go na boiskach Bundesligi, a kto wie może nawet Ligi Mistrzów?

 

Źróło: Bild

Comments

comments